Polacy w Barcelonie – twórca logo Solidarności

4 czerwca w Gdańsku odbędą się obchody „Święta Wolności i Solidarności”, bowiem 30 lat temu w Polsce, w częściowo wolnych wyborach, Polacy pokojowo odrzucili komunizm. Przy tej okazji chcielibyśmy przypomnieć, kim jest twórca logo „Solidarności”, które tak doskonale wyrażało bunt obywateli przeciw PRL w sierpniu 1980 roku. Spróbujemy również odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Barcelona mogła odegrać tak ważną rolę w artystycznej ewolucji autora tego znaku.

Autorem znanego na całym świecie logo – znaku Solidarności – jest Jerzy Janiszewski, ceniony na całym świecie grafiki i scenograf, absolwent gdańskiej Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych (dzisiejszej Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku). Janiszewski jest twórcą instalacji przestrzennych, plakatów, informacji i identyfikacji wizualnych. Od ponad 30 lat mieszka poza Polską: w czasie stanu wojennego wyemigrował do Niemiec, potem pracował w Paryżu, Londynie, mieszkał w Barcelonie, obecnie żyje w A Coruña.

Artysta jest autorem nie tylko formy graficznej logotypu Solidarności, ale także wyboru samego słowa, które później dało nazwę legendarnemu związkowi.

 „Ludzie z miasta wieźli na rowerach jedzenie, ubrania i papierosy. Na rowerach, bo tramwaje też strajkowały. Każdy przynosił do Stoczni to, co miał najlepszego. Szybko udało mi się zdobyć przepustkę i wejść na tamten strajk. Ja umiałem malować, więc przyniosłem pędzel i farbę.”Jerzy Janiszewski

Zapytany o to, co by było, gdyby związek zawodowy przyjął inną nazwę, tak określa klimat sierpnia 1980 roku:

„Wątpię, czy udałoby mi się stworzyć po raz drugi coś tak wyjątkowego, jak w dniach strajku. Pewnie związek rozpisałby konkurs na znak graficzny. Przyszłoby sporo projektów, ale wszystkie byłyby na swój sposób podobne: wystudiowane, dopracowane w najdrobniejszych szczegółach. Mój był inny. Powstał na gorąco, pod wpływem tamtych emocji. Nawet zrobiłem go tak, by przypominał wymalowany pędzlem napis na stoczniowym murze.”

Janiszewski jest również autorem instalacji „Koncert na wstążki”, przygotowanej w 2012 roku i zaprezentowanej w Gdańsku dla uczczenia obchodów rocznicy podpisania porozumień sierpniowych. Zapytany o to, czy łatwo tak ewoluować – od znaku Solidarności do kolorowych wstążek oraz czy lepiej się czuje w tych kolorach, niż w prosto skrojonej graficznie czerwieni na białym tle – odpowiedział:

„Instalacja na placu ma prowokować ludzi do spotkania, zatrzymania się, bycia razem, nie w formie protestu, paląc opony, wśród krzyków i wrzasków, lecz w kulturalnej estetyce. Chciałbym zobaczyć ludzi szczęśliwych i zadowolonych.”

To nadal aktualne przesłanie instalacji oraz sama ewolucja artysty to naturalna konsekwencja życia przez wiele lat w Hiszpanii, gdzie większość manifestacji to najczęściej kolorowe happeningi, na które ludzie przychodzą właśnie po to, by się spotkać pod szyldem wspólnej sprawy. Po raz pierwszy podobne dzieło, złożone ze zwisających w dół wstążek, artysta wystawił bowiem w 1986 w Madrycie, a kilka lat później w Barcelonie.